• Wpisów: 203
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:34
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 2189 dni
 
chowdeer
 
-Nie dzięki – wysyczała wściekła Sel.
-Jak chcesz. Ja się napiję. Chcesz coś, Sharon? – uśmiechnął się do niej delikatnie.
-Nom – odp.
-Strzelam, że masz ochotę na colę, co? – spytał uśmiechnięty.
-Skąd wiedziałeś?
-No wiesz… Znam cię na wylot, księżniczko – mrugnął.
Kiedy JB poszedł po napój Selena zmierzyła Sharon krytycznym wzrokiem.
-Ile masz lat? – spytała jej.
-Prawie 14 – odp dziewczyna – A co?
-Nic. Dziwię się, że Justinowi może podobać się dziewczynka w wieku 13 lat… Może wreszcie zrozumiał, że tylko dzieci są dla niego odpowiednie – wymądrzała się Sel.
Sharon uniosła brwi.
-Ja się wcale mu nie podobam – zaprzeczyła.
-Nie? Jesteś pewna? – spytała Selena z tajemniczą miną.
-Wróciłem – oznajmił JB stawiając na stole 2 szklanki – I wszystko słyszałem – wyszczerzył się – Sel – spojrzał na nią morderczo – Jeszcze raz spróbuj być nieuprzejma dla mojego gościa, a wyrzucę cię za drzwi i na okładkach wszystkich gazet będzie: ‘Selena Gomez wyrzucona przez Justina Biebera’.
Sel nic nie powiedziała, tylko wzięła szklankę, którą JB przyniósł dla siebie i wzięła z niej łyk.
Justin się skrzywił.
-A mówiłaś, że nie chcesz pić… - powiedział i powlókł się do kuchni po napój dla siebie.
Po chwili wrócił, usiadł obok Seleny i objął ją ramieniem.
-Justin – syknęła, a on uśmiechnął się szeroko i pocałował ją w policzek.
Sel bez chwili zastanowienia wylała na niego cały napój. Justin skoczył jak oparzony.
-Ku**a, odbiło ci?! – wrzasnął, wziął swoją szklankę i całą zawartością oblał Selenę.
Sel pisnęła.
-Ty idioto!!!
-Z Justinem Bieberem się nie zadziera, skarbie – oznajmił jej.
-Teraz daj mi jakieś ciuchy na przebranie! – krzyknęła.
JB uśmiechnął się szatańsko.
-Nie.
-Co tu się dzieje?! – do domu weszła Pattie.
Justin zrobił minę niewiniątka i udawał, że nie słyszy.
-Justin oblał mnie napojem! – wrzasnęła Selena na granicy wytrzymałości.
-Ale to ona za… - próbował się tłumaczyć Bieber.
-Justin. Do pokoju. Natychmiast – rozkazała Pattie.
-Ale mamo… - mówił JB.
-Już cię tu nie ma! – rozkazała mama Biebera.
Justin wywrócił oczami, włożył ręce do kieszeni i poszedł do pokoju.
-Zaraz dam ci coś na przebranie, ale na razie poczekaj. Muszę porozmawiać z Justinem – powiedziała Pattie i poszła do jego pokoju.
Bieber leżał na łóżku i patrzył w sufit.
-Justin, wstań. Chcę z tobą porozmawiać – powiedziała Pattie.
JB westchnął głęboko i usiadł na łóżku. Mama przysiadła obok niego.
Dotknęła jego policzka.
-Co ci się stało? – spytała.
-Selena mnie walnęła – odp.
Pattie ledwo powstrzymała się przed śmiechem, ale zachowała poważną minę.
-A zasłużyłeś? – pytała dalej.
-A co to ma za znaczenie?? Uderzyła mnie i już…
-Co zrobiłeś?
-Oj nic, mamo. Powiedziałem, że jej głos brzmi jak piłowanie metalu – wzruszył ramionami.
-Trafne spostrzeżenie – stwierdziła Pattie.
Justin spojrzał na nią bardzo zdziwiony. Uśmiechnął się.
-Ale nie myśl, że ci to ujdzie na sucho. Bardzo niegrzecznie się wobec niej dziś zachowywałeś – powiedziała.
-Taa… Wiedziałem. Za dobrze cię znam, żeby myśleć, że coś mi odpuścisz…
Pattie podniosła jego spuszczoną twarz.
-Jesteś już taki dorosły, Justin – zadumała się – Ale dalej zachowujesz się jak dziecko…
-Sharon mi kiedyś powiedziała, że chłopacy dojrzewają do 3 roku życia, a potem tylko rosną – powiedział JB, a Pattie wybuchła śmiechem.
-A tak nawiązując do tematu… Jak dogadujesz się z Sharon? – zapytała mama.
Justin chwilę pomyślał.
-Dobrze. Kłócimy się, ale nie dochodzi do rękoczynów – uśmiechnął się – Sharon jest spoko. Z nią jest tak ciekawiej…
-No widzisz. Mówiłam.
-Yhm… Ale jutro chciałbym spotkać się z chłopakami… Mogę ją ze sobą wziąć…
-To dobrze, ale odbiegliśmy od tematu – przypomniała Pattie.
Justin się skrzywił.
-To weźmy już o tym nie gadajmy… Zabierz mi telefon, daj na coś szlaban, uderz mnie… Nie wiem… Co chcesz, ale miejmy to już z głowy.
Pattie westchnęła z lekkim uśmiechem.
-No dobrze. Wolisz, żebym zabrała ci telefon na miesiąc, czy, żeby Sharon wyjechała?
JB zrobił wielkie oczy.
-Co? Miesiąc? Niby za co? – oburzył się.
Justin miał zamęt w głowie. Kiedyś na pewno zgodziłby się ochoczo na wyjazd Sharon, ale teraz…? Bez telefonu przez miesiąc to też strasznie kiepska sprawa…
-Mamo… - jęknął Justin.
-Wybieraj. Już. Muszę dać Selenie jakieś ubrania.
Bieber zamknął oczy.
Żeby Sharon wiedziała co on dla niej robi…
Podał mamie telefon. Pattie nie wyglądała na zaskoczoną.
-Bardzo lubisz Sharon, co? – spytała.
-Noo… - odp.
-Telefon oddam ci za 3 dni. Po prostu byłam ciekawa ile Sharon dla cb znaczy.
Justin uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Mama chciała wyjść.
-Poczekaj – zatrzymał ją – Dam Sel coś mojego. Wątpię, że wejdzie w twoje rzeczy, a poza tym jeszcze je zakazi…
Rzucił mamie jakieś ciuchy.
-Och, Justin – wyszła.
Bieber się uśmiechnął. Zastanawiał się jaką minę zrobi Sel, kiedy zobaczy, że nie mieści się w jego rzeczy. Specjalnie dał jej najmniejsze. Miał ochotę zobaczyć teraz jej minę. Zaraz pewnie mama wejdzie spytać, czy nie ma jakichś większych ciuchów…
Do pokoju weszła Sharon.
-Pattie mówi, żebyś dał Selenie jakieś większe ciuchy – powiedziała rozbawiona.
Justin się roześmiał.
-Już jej coś szukam, ale ja nie noszę ubrań XXXXXXXXL – wyszczerzył się.
-Ej, ale weź jej nic nie mów, że jest gruba, bo jeszcze w anoreksję popadnie, a wcale gruba nie jest – powiedziała Sharon.
-Okay. Tylko się wygłupiam. To powinno pasować, nie?
-No. Powinno – uśmiechnęła się – Mama zabrała ci telefon?
Justin westchnął.
-Yhm.
-To jest trochę nie fair, że Selena robi coś złego, a ci się za to obrywa… - powiedziała.
-Dzięki, że jesteś po mojej stronie – uśmiechnął się – Ale szczerze mówiąc to też nie byłem do końca w porządku…
Sharon spojrzała mu w oczy.
Justin też na nią spojrzał.
Bieber bardzo chciał ją pocałować, ale nie wiedział jak by na to zareagowała…
Pogładził ją po policzku.
-Jesteś śliczna – powiedział czule.
Czuł, że Sharon zaczyna mu ulegać…
Zagryzł wargę, a ona poczuła motylki w brzuchu.
On chce mnie pocałować? – pomyślała nie mogąc uspokoić nienaturalnie szybkiego bicia serca.
-Sharon!! – wołanie Seleny zepsuło cały nastrój.
Dziewczyna gwałtownie wstała nie obracając się ma niego.
Sel znowu wszystko psuje – pomyślał zły JB.
Chyba zaczął coś czuć do tej małej Sharon… Była taka niezwykła. Wcześniej widział w niej tylko ładną buzię i śliczną figurę, a teraz… Sam był zdumiony, że może coś poczuć do pyskatej trzynastolatki… Uśmiechnął się delikatnie. Była z nim w tylu ważnych momentach…
Sharon zawsze była taka urocza i pociągająca. Żeby całkiem nie ulec jej urokowi kłócił się z nią i starał się być chłodny… Miała coś takiego w sobie, że jej najzwyklejsze ruchy zapierały mu dech w pierciach…
-Justin! Obiad! – z rozmyślań wyrwało go wołanie Pattie.
-Idę! A Selenka jeszcze jest, czy uciekła jak tylko dostała ciuchy? – zawołał.
-Jestem! – krzyknęła.
-Już do cb idę, skarbie!
JB wstał i poszedł do jadalni.
Usiadł obok Seleny i pocałował ją w policzek. Sel posłała mu mordercze spojrzenie, a on uroczo się uśmiechnął.
-Nie burz się na mnie, kochanie. To ja straciłem telefon. Nie ty – mrugnął do niej, a Selena ledwo powstrzymała się od rzucenia się na niego z pazurami.
Objął ją ramieniem, a ona strąciła jego rękę.
Uniósł brwi.
-Czyżbyś, kotku była na mnie zła? – spytał ‘zdziwiony’ – Jak to? Nie podobają ci się moje ubrania?
Sharon wybuchła śmiechem i wszystkie oczy zwróciły się ku niej.
Justin uśmiechnął się do niej szeroko, a ona go zignorowała.
-Nie przeszkadzajcie sobie – powiedziała przez śmiech.
Justin zastanawiał się czemu Sharon tak jakoś go olała… Może za daleko się posunął i ją przestraszył? Ale przecież nic nie zrobił. Tylko pogładził ją po policzku… Pomyślał, że dla niej to nowe doświadczenie i musi się z tym oswoić… W końcu kiedyś zawsze się kłócili.
-Jedzcie. Justin, skończ już tę komedię – powiedziała Pattie.
-Okay – odp JB i nie wypowiadając więcej zbędnych słów zabrał się za jedzenie. Inni zrobili tak samo.
Kiedy skończyli jeść Justin zaproponował Sel i Sharon wspólny wypad do kina.
-Zgadzam się, ale tylko jeśli kupisz mi bilety po drugiej stronie sali niż usiądziesz ty – oświadczyła Selena.
-Hola, hola, królewno. Musimy udawać parę. Jak dla mnie to najchętniej poszedłbym na w ogóle jakiś inny fim niż ty. Do kina na drugim końcu kraju, ale cóż…
-Może pójdziemy na jakiś horror? Tylko, żebyś mi się nie popłakał – nabijała się Sel.
-Jak najbardziej może być horror – zgodził się JB.
-Justin. Jak chcesz iść z Sharon to nie możecie iść na horror, bo ona ma 13 lat… - wtrąciła Pattie.
-Mogę zostać – powiedziała sama się sobie dziwiąc Sharon. Poczuła się jak ciężar i małe dziecko.
Justin przyjrzał się jej uważnie.
-Ale wpuszczą ją. Z osobą dorosłą wpuszczają, a Sel ma już 18 lat – powiedział.
-Nie. Justin, nie. Nie weźmiecie jej na horror. Ona ma TRZYNAŚCIE LAT. Będzie miała późnie koszmary – mówiła Pattie.
Sharon miała ochotę zapaść się pod ziemię, a Selena wybuchła śmiechem.
Bieber posłał Sel lodowate spojrzenie.
-Nie przejmuj się, młoda – zwrócił się do Sharon – w twoim wieku mama też nie pozwalała mi oglądać horrorów… Okay… To może pójdziemy na dwa różne filmy, co?
Sharon pokiwała głową na tak.
Nie była w stanie nic powie nic powiedzieć, bo z trudem powstrzymywała płacz. Sama nie wiedziała czemu. Po prostu jakoś tak jej się smutno zrobiło.
JB zauważył, że coś jest nie tak.
-Ej, Sharon. Nie martw się. Będziemy blisko i znajdziemy ci jakiś fajny film – powiedział wymownie.
Sharon nie zrozumiała o co mu chodzi.
-Okay. Przecież nie jestem małym dzieckiem –odp.
Miała potrzebę, żeby to powiedzieć.
Justin uśmiechnął się czule i ją przytulił.
-Wiem… Moja Sharon – powiedział.
Dziewczyna nie wiedziała jak na to zareagować. Odepchnąć go, czy odwzajemnić uścisk. W końcu nie zrobiła nic.
Gdy Bieber przestał ją przytulać jego twarz znalazła się bardzo blisko jej twarzy. Spojrzał jej w oczy i musnął delikatnie jej policzek.
Wziął ją za rękę.
-Idziemy. Sel, na pewno chcesz iść z nami? – upewnił się Justin.
-Marzę o tym – powiedziała z sarkazmem i zaczęli się zbierać – Tylko pamiętaj, że to JA jestem twoją dziewczyną – powiedziała.
-Jesteś zazdrosna? – spytał rozbawiony.
Selena westchnęła załamana.
-Przecież musimy uda…
-Tak, tak. Wiem, kotku – Justin otworzył drzwi i wziął Sel pod rękę – Może być? – spytał.
-Nie.
-To się cieszę.
Sharon rozbawiona obserwowała cało sytuację.
-Przejdziemy się, co? Mamy blisko – zaproponował.
-A fani? – spytała Sharon.
Justin westchnął.
-No okay… Niby prawie nikt na razie nie wie, że tu jestem, ale fakt. Samochodem będzie bezpieczniej.
Weszli do samochodu. Selena usiadła z przodu, z Justinem, a Sharon z tyłu.
Wyruszyli.
-Tylko nas nie pozabijaj – powiedziała Selena.
-O to się nie martw, Sel – powiedział z diabelskim błyskiem w oku – A właśnie, Sharon… Chcesz iść na horror, czy na kreskówkę? – spytał.
-Chcę na horror, a tak dla twojej wiadomości to ja nie oglądam kres…
-Przecież wiem – uśmiechnął się – Tak się tylko z tobą droczę. To jak? Idziesz z nami na horror?
-Ale twoja mama...
-Przecież wiem, Sharon. Nie dowie się. Jak byłem w twoim wieku i mama nie puszczała mnie na horrory to i tak chodziłem. Czasem nawet z tatą bez wiedzy mamy. Jeśli chcesz to idź z nami. Nie będzie o niczym wiedziała. Chyba, że Selena, albo jakiś wredny paparazzo podkabluje. Jak coś to biorę winę na siebie – mrugnął – Sel, skarbie nie powiesz nic, prawda?
-Nie – odp chłodno.
-No widzisz? To jak?
-Pójdę z wami.
-To super – uśmiechnął się – Usiądę pomiędzy Sel, a tobą i jak będziecie się bały to jestem do usług – pokazał rząd swoich białych zębów.
-Nie świeć tak, bo nas oślepisz – przygasiła go Selena.
-Tobie to chyba nie grozi – odgryzł się.
-Myślisz, że jesteś zabawny?
-Nie – odp poważnie.
-Czuję się dziwnie… - wyznała Sharon.
-Co jest? – spytał troskliwie JB.
-Dziwnie się czuję jak to Selena ci dokucza, a nie ja… Czuję się wtedy taka zbędna… - odp, a Sel wybuchła śmiechem.
Justin spojrzał na Sharon z udawanym wyrzutem.
-No wiesz. Jak ta możesz?
Uśmiechnęła się do niego słodko.
-Patrz na drogę, bo nie dojedziemy w jednym kawałku – upomniała go Selena.
-Chciałam dokładnie to samo powiedzieć! – oburzyła się Sharon.
Sel się uśmiechnęła.
-Jesteś spoko – powiedziała do Sharon.
Justin westchnął teatralnie.
-Ach… Jak wy mnie kochacie.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków