• Wpisów: 203
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 22:34
  • Licznik odwiedzin: 5 060 / 2189 dni
 
chowdeer
 
Justin z Chrisem siedzieli w pokoju JB. Bieber rozmyślał nad swoim strasznym losem i nad tym, że Sharon rozwali mu życie albo nos, a Chris zastanawiał się jak ona teraz wygląda.
Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi.

- Niee… - jęknął Justin i powlókł się otworzyć.

- Cześć – powiedział chłodno do postaci stojącej w drzwiach. Zawahał się. Czy to była Sharon? Ta Sharon, którą znał? Dziewczyna była śliczną blondynką. Miała ciemne oczy i nareszcie była od niego niższa. Kiedyś zawsze byli równego wzrostu.

- Hej – odpowiedziała zakładając kosmyk włosów za ucho. JB ledwo powstrzymał się przed zagryzieniem wargi. Musiał przecież pamiętać, że to wróg. Chwilę na siebie patrzyli.

- Wejdziesz, czy zmieniłaś zdanie i wolisz wrócić do domu? – zapytał niegrzecznie.

Wywróciła oczami, a jej twarz przybrała znany Justinowi wyraz.

- Dla twojej informacji nie przyjechałam tu, bo chciałam tylko, bo musiałam, ponieważ nasze mamy ubzdurały sobie, że marzymy o spotkaniu! No wpuścisz mnie wreszcie?! – krzyknęła.

- Ok – odsunął się jej z drogi.

- Dzień dobry – powiedziała miło gdy zobaczyła Pattie.

- Oo.. Sharon Jak ty urosłaś. Wyglądasz już jak kobieta – zadumała się mama Biebera.

Sharon lekko się zarumieniła.

Justin był zszokowany. SHARON się rumieni?! Miał ochotę ją pogrążyć.

- No tak, tak… Jak prawdziwa kobieta – udawał wysoki głos mamy. Spojrzał na jej biust – No i cycuszki jej już urosły.

Sharon przestała się rumienić. Zacisnęła usta i ledwo powstrzymała się przed rzuceniem się na Justina.

- Auu… - jęknął JB dostając solidnego policzka od mamy – No co?

- Nie zachowuj się jak dziecko, Justin! Pokaż jej gdzie będzie spała, a później pójdziecie do twojego pokoju. Pogadacie sobie… I weź od niej walizkę! – upomniała Pattie.

Bieber wyrwał Sharon torbę i poszedł przodem.

- Tu jest twój pokój – pokazał – za blisko mojego – mruknął pod nosem.

- Słyszałam – powiedziała.

- To dobrze – uśmiechnął się wrednie.

Justin przez chwilę miał lekkie wyrzuty sumienia… Po chwili przypomniał sobie jak Sharon podbiła mu oko. Przeszło mu.

- Przykro mi – powiedziała słodko, a Justin się skrzywił. Nienawidził kiedy tak mówiła i ona dobrze o tym wiedziała.

Uśmiechnął się cierpko.

- Chodź. Idziemy do mnie – rozkazał.

Podniosła brew.

- A muszę? – spytała.

- Taa… Też mi przykro – odgryzł się.

Gdy weszli do pokoju czekał na nich Christian.

- Yo! – przywitał Sharon.

- Cześć – odpowiedziała bez wyrazu.

- No to może pogadamy o cycusz…

Sharon z całej siły uderzyła go w rękę.

- Au? K***a, przestań, bo ci oddam! – zagroził JB.

Chris był w szoku. Justin jeszcze nigdy nie odnosił się tak do dziewczyny. Dzisiaj miał naprawdę paskudny humor.

- Już się boję – zaśmiała się, ale stała się jakby mniej pewna siebie.

Bieber westchnął.

- No to o czym chcesz gadać? – zapytał.

- Gadać? Z tobą? A to jest możliwe, żebyś nie obrażał mnie przy co drugim słowie?! – spytała wściekła.

- Nie – stwierdził uprzejmie JB.

- W takim razie nie mamy o czym rozmawiać – uśmiechnęła się zniewalająco.

Justin stwierdził przerażony, że Sharon naprawdę mu się podoba. Chwilę patrzyli sobie w oczy, czekając kto pierwszy opuści wzrok. Zawsze tak kiedyś robili podczas kłótni, ale teraz JB czuł coś całkiem innego. Nie wytrzymał. Spuścił wzrok. Czuł, że jeśli popatrzyłby jeszcze chwilę, pocałowałby ją.

- Ha! – na jej ustach ukazał się zwycięski uśmiech.

Justin ledwo powstrzymał się przed dotknięciem jej. Tak chciał ją chociaż dotknąć… Otrząsnął się.

- Może pójdziemy na spacer, co? – zwrócił się do Chrisa.

- Pewnie – zgodził się Christian.

- Halo! A co ze mną? – spytała z wyrzutem Sharon.

Bieber spojrzał na nią z góry.

- Och… Ty… Zapomniałem o tobie, księżniczko. Możesz iść z nami.

- Hahaha – zaśmiała się z sarkazmem – dziękuję za pozwolenie, wasza wysokość – ukłoniła się, a Justin gdy była schylona dyskretnie zajrzał jej pod bluzkę. Chris spojrzał na niego z udawaną dezaprobatą, a JB posłał mu łobuzerski uśmiech.

- Na co tu jeszcze czekacie, chłopcy? – zapytała z sarkastycznym uśmieszkiem, zalotnie (jak stwierdził Justin) opierając się o framugę drzwi.

- Czekamy czy się jeszcze nie rozmyślisz – odpowiedział Bieber i uśmiechnął się przesłodko.

- Daremne wasze nadzieje – mrugnęła przekornie.

Justin westchnął głęboko udając załamanie.

- No to trudno… Damy przodem – powiedział JB.

Sharon spojrzała na niego z powątpiewaniem i wyszła z gracją z pokoju.

Justin zagryzł wargi, a Chris poklepał go po ramieniu.

Wyszli przed dom.

- Gdzie idziemy? – spytała Sharon.

- To my tu jesteśmy od zadawania pytań, księżniczko. Wzięliśmy cię z łaski – oznajmił Bieber.

- Ta, jasne – zaśmiała się dźwięcznie, a Justinowi serce zaczęło szybciej bić. Stanęła bardzo blisko niego i pogładziła go kciukiem po policzku wiedząc, że on tego nienawidzi – A zdawało mi się, że widzę jak się ślinisz na mój biust i, że wprost marzysz o tym, żebym z wami poszła, kotku – spojrzała mu głęboko w oczy i odkręciła się na pięcie.

Biebera zamurowało, a Christian wybuchnął śmiechem.

- Co tak stoicie? – pośpieszyła ich Sharon.

- Już lecimy – powiedział Justin piskliwym głosem i udawał, że lata.

Sharon wywróciła oczami.

- To powiecie mi gdzie idziemy? – spytała zniecierpliwiona.

- Nie. – odpowiedział JB.

- Ale czemu? – pytała.

- Bo to tajemnica – powiedział tajemniczo.

- Taa…

Justin wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.

Sharon uniosła brwi i wzniosła oczy ku niebu.

- Jesteście niemożliwi – stwierdziła.

- To cali my – odpowiedział Chris i obaj się zaśmiali.

- Wy coś przede mną ukrywacie... O co chodzi??

- Oj, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, księżniczko – mrugnął Justin.

Sharon westchnęła zrezygnowana.

- Chcesz loda? – spytał JB Sharon kiedy już przechodzili obok sklepu.

Dziewczyna spojrzała na niego dziwnie

- Yyy... Znaczy bez skojarzeń... To nie miało tak zabrzmieć! xD O czym ty myślisz Sharon! - wyszczerzył się Justin.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków