• Wpisów:203
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 22:34
  • Licznik odwiedzin:4 609 / 2067 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cała zapłakana czekam na autobus. Mam dość wszystkiego. To co się stało. Takie gówniane życie. Po jakimś czasie przyjechał autobus. Weszłam do niego nie pewnie. AUTOBUS ŚMIERCI. To na niego tak długo czekałam.
 

 
-Nie dzięki – wysyczała wściekła Sel.
-Jak chcesz. Ja się napiję. Chcesz coś, Sharon? – uśmiechnął się do niej delikatnie.
-Nom – odp.
-Strzelam, że masz ochotę na colę, co? – spytał uśmiechnięty.
-Skąd wiedziałeś?
-No wiesz… Znam cię na wylot, księżniczko – mrugnął.
Kiedy JB poszedł po napój Selena zmierzyła Sharon krytycznym wzrokiem.
-Ile masz lat? – spytała jej.
-Prawie 14 – odp dziewczyna – A co?
-Nic. Dziwię się, że Justinowi może podobać się dziewczynka w wieku 13 lat… Może wreszcie zrozumiał, że tylko dzieci są dla niego odpowiednie – wymądrzała się Sel.
Sharon uniosła brwi.
-Ja się wcale mu nie podobam – zaprzeczyła.
-Nie? Jesteś pewna? – spytała Selena z tajemniczą miną.
-Wróciłem – oznajmił JB stawiając na stole 2 szklanki – I wszystko słyszałem – wyszczerzył się – Sel – spojrzał na nią morderczo – Jeszcze raz spróbuj być nieuprzejma dla mojego gościa, a wyrzucę cię za drzwi i na okładkach wszystkich gazet będzie: ‘Selena Gomez wyrzucona przez Justina Biebera’.
Sel nic nie powiedziała, tylko wzięła szklankę, którą JB przyniósł dla siebie i wzięła z niej łyk.
Justin się skrzywił.
-A mówiłaś, że nie chcesz pić… - powiedział i powlókł się do kuchni po napój dla siebie.
Po chwili wrócił, usiadł obok Seleny i objął ją ramieniem.
-Justin – syknęła, a on uśmiechnął się szeroko i pocałował ją w policzek.
Sel bez chwili zastanowienia wylała na niego cały napój. Justin skoczył jak oparzony.
-Ku**a, odbiło ci?! – wrzasnął, wziął swoją szklankę i całą zawartością oblał Selenę.
Sel pisnęła.
-Ty idioto!!!
-Z Justinem Bieberem się nie zadziera, skarbie – oznajmił jej.
-Teraz daj mi jakieś ciuchy na przebranie! – krzyknęła.
JB uśmiechnął się szatańsko.
-Nie.
-Co tu się dzieje?! – do domu weszła Pattie.
Justin zrobił minę niewiniątka i udawał, że nie słyszy.
-Justin oblał mnie napojem! – wrzasnęła Selena na granicy wytrzymałości.
-Ale to ona za… - próbował się tłumaczyć Bieber.
-Justin. Do pokoju. Natychmiast – rozkazała Pattie.
-Ale mamo… - mówił JB.
-Już cię tu nie ma! – rozkazała mama Biebera.
Justin wywrócił oczami, włożył ręce do kieszeni i poszedł do pokoju.
-Zaraz dam ci coś na przebranie, ale na razie poczekaj. Muszę porozmawiać z Justinem – powiedziała Pattie i poszła do jego pokoju.
Bieber leżał na łóżku i patrzył w sufit.
-Justin, wstań. Chcę z tobą porozmawiać – powiedziała Pattie.
JB westchnął głęboko i usiadł na łóżku. Mama przysiadła obok niego.
Dotknęła jego policzka.
-Co ci się stało? – spytała.
-Selena mnie walnęła – odp.
Pattie ledwo powstrzymała się przed śmiechem, ale zachowała poważną minę.
-A zasłużyłeś? – pytała dalej.
-A co to ma za znaczenie?? Uderzyła mnie i już…
-Co zrobiłeś?
-Oj nic, mamo. Powiedziałem, że jej głos brzmi jak piłowanie metalu – wzruszył ramionami.
-Trafne spostrzeżenie – stwierdziła Pattie.
Justin spojrzał na nią bardzo zdziwiony. Uśmiechnął się.
-Ale nie myśl, że ci to ujdzie na sucho. Bardzo niegrzecznie się wobec niej dziś zachowywałeś – powiedziała.
-Taa… Wiedziałem. Za dobrze cię znam, żeby myśleć, że coś mi odpuścisz…
Pattie podniosła jego spuszczoną twarz.
-Jesteś już taki dorosły, Justin – zadumała się – Ale dalej zachowujesz się jak dziecko…
-Sharon mi kiedyś powiedziała, że chłopacy dojrzewają do 3 roku życia, a potem tylko rosną – powiedział JB, a Pattie wybuchła śmiechem.
-A tak nawiązując do tematu… Jak dogadujesz się z Sharon? – zapytała mama.
Justin chwilę pomyślał.
-Dobrze. Kłócimy się, ale nie dochodzi do rękoczynów – uśmiechnął się – Sharon jest spoko. Z nią jest tak ciekawiej…
-No widzisz. Mówiłam.
-Yhm… Ale jutro chciałbym spotkać się z chłopakami… Mogę ją ze sobą wziąć…
-To dobrze, ale odbiegliśmy od tematu – przypomniała Pattie.
Justin się skrzywił.
-To weźmy już o tym nie gadajmy… Zabierz mi telefon, daj na coś szlaban, uderz mnie… Nie wiem… Co chcesz, ale miejmy to już z głowy.
Pattie westchnęła z lekkim uśmiechem.
-No dobrze. Wolisz, żebym zabrała ci telefon na miesiąc, czy, żeby Sharon wyjechała?
JB zrobił wielkie oczy.
-Co? Miesiąc? Niby za co? – oburzył się.
Justin miał zamęt w głowie. Kiedyś na pewno zgodziłby się ochoczo na wyjazd Sharon, ale teraz…? Bez telefonu przez miesiąc to też strasznie kiepska sprawa…
-Mamo… - jęknął Justin.
-Wybieraj. Już. Muszę dać Selenie jakieś ubrania.
Bieber zamknął oczy.
Żeby Sharon wiedziała co on dla niej robi…
Podał mamie telefon. Pattie nie wyglądała na zaskoczoną.
-Bardzo lubisz Sharon, co? – spytała.
-Noo… - odp.
-Telefon oddam ci za 3 dni. Po prostu byłam ciekawa ile Sharon dla cb znaczy.
Justin uśmiechnął się szeroko.
-Dzięki.
Mama chciała wyjść.
-Poczekaj – zatrzymał ją – Dam Sel coś mojego. Wątpię, że wejdzie w twoje rzeczy, a poza tym jeszcze je zakazi…
Rzucił mamie jakieś ciuchy.
-Och, Justin – wyszła.
Bieber się uśmiechnął. Zastanawiał się jaką minę zrobi Sel, kiedy zobaczy, że nie mieści się w jego rzeczy. Specjalnie dał jej najmniejsze. Miał ochotę zobaczyć teraz jej minę. Zaraz pewnie mama wejdzie spytać, czy nie ma jakichś większych ciuchów…
Do pokoju weszła Sharon.
-Pattie mówi, żebyś dał Selenie jakieś większe ciuchy – powiedziała rozbawiona.
Justin się roześmiał.
-Już jej coś szukam, ale ja nie noszę ubrań XXXXXXXXL – wyszczerzył się.
-Ej, ale weź jej nic nie mów, że jest gruba, bo jeszcze w anoreksję popadnie, a wcale gruba nie jest – powiedziała Sharon.
-Okay. Tylko się wygłupiam. To powinno pasować, nie?
-No. Powinno – uśmiechnęła się – Mama zabrała ci telefon?
Justin westchnął.
-Yhm.
-To jest trochę nie fair, że Selena robi coś złego, a ci się za to obrywa… - powiedziała.
-Dzięki, że jesteś po mojej stronie – uśmiechnął się – Ale szczerze mówiąc to też nie byłem do końca w porządku…
Sharon spojrzała mu w oczy.
Justin też na nią spojrzał.
Bieber bardzo chciał ją pocałować, ale nie wiedział jak by na to zareagowała…
Pogładził ją po policzku.
-Jesteś śliczna – powiedział czule.
Czuł, że Sharon zaczyna mu ulegać…
Zagryzł wargę, a ona poczuła motylki w brzuchu.
On chce mnie pocałować? – pomyślała nie mogąc uspokoić nienaturalnie szybkiego bicia serca.
-Sharon!! – wołanie Seleny zepsuło cały nastrój.
Dziewczyna gwałtownie wstała nie obracając się ma niego.
Sel znowu wszystko psuje – pomyślał zły JB.
Chyba zaczął coś czuć do tej małej Sharon… Była taka niezwykła. Wcześniej widział w niej tylko ładną buzię i śliczną figurę, a teraz… Sam był zdumiony, że może coś poczuć do pyskatej trzynastolatki… Uśmiechnął się delikatnie. Była z nim w tylu ważnych momentach…
Sharon zawsze była taka urocza i pociągająca. Żeby całkiem nie ulec jej urokowi kłócił się z nią i starał się być chłodny… Miała coś takiego w sobie, że jej najzwyklejsze ruchy zapierały mu dech w pierciach…
-Justin! Obiad! – z rozmyślań wyrwało go wołanie Pattie.
-Idę! A Selenka jeszcze jest, czy uciekła jak tylko dostała ciuchy? – zawołał.
-Jestem! – krzyknęła.
-Już do cb idę, skarbie!
JB wstał i poszedł do jadalni.
Usiadł obok Seleny i pocałował ją w policzek. Sel posłała mu mordercze spojrzenie, a on uroczo się uśmiechnął.
-Nie burz się na mnie, kochanie. To ja straciłem telefon. Nie ty – mrugnął do niej, a Selena ledwo powstrzymała się od rzucenia się na niego z pazurami.
Objął ją ramieniem, a ona strąciła jego rękę.
Uniósł brwi.
-Czyżbyś, kotku była na mnie zła? – spytał ‘zdziwiony’ – Jak to? Nie podobają ci się moje ubrania?
Sharon wybuchła śmiechem i wszystkie oczy zwróciły się ku niej.
Justin uśmiechnął się do niej szeroko, a ona go zignorowała.
-Nie przeszkadzajcie sobie – powiedziała przez śmiech.
Justin zastanawiał się czemu Sharon tak jakoś go olała… Może za daleko się posunął i ją przestraszył? Ale przecież nic nie zrobił. Tylko pogładził ją po policzku… Pomyślał, że dla niej to nowe doświadczenie i musi się z tym oswoić… W końcu kiedyś zawsze się kłócili.
-Jedzcie. Justin, skończ już tę komedię – powiedziała Pattie.
-Okay – odp JB i nie wypowiadając więcej zbędnych słów zabrał się za jedzenie. Inni zrobili tak samo.
Kiedy skończyli jeść Justin zaproponował Sel i Sharon wspólny wypad do kina.
-Zgadzam się, ale tylko jeśli kupisz mi bilety po drugiej stronie sali niż usiądziesz ty – oświadczyła Selena.
-Hola, hola, królewno. Musimy udawać parę. Jak dla mnie to najchętniej poszedłbym na w ogóle jakiś inny fim niż ty. Do kina na drugim końcu kraju, ale cóż…
-Może pójdziemy na jakiś horror? Tylko, żebyś mi się nie popłakał – nabijała się Sel.
-Jak najbardziej może być horror – zgodził się JB.
-Justin. Jak chcesz iść z Sharon to nie możecie iść na horror, bo ona ma 13 lat… - wtrąciła Pattie.
-Mogę zostać – powiedziała sama się sobie dziwiąc Sharon. Poczuła się jak ciężar i małe dziecko.
Justin przyjrzał się jej uważnie.
-Ale wpuszczą ją. Z osobą dorosłą wpuszczają, a Sel ma już 18 lat – powiedział.
-Nie. Justin, nie. Nie weźmiecie jej na horror. Ona ma TRZYNAŚCIE LAT. Będzie miała późnie koszmary – mówiła Pattie.
Sharon miała ochotę zapaść się pod ziemię, a Selena wybuchła śmiechem.
Bieber posłał Sel lodowate spojrzenie.
-Nie przejmuj się, młoda – zwrócił się do Sharon – w twoim wieku mama też nie pozwalała mi oglądać horrorów… Okay… To może pójdziemy na dwa różne filmy, co?
Sharon pokiwała głową na tak.
Nie była w stanie nic powie nic powiedzieć, bo z trudem powstrzymywała płacz. Sama nie wiedziała czemu. Po prostu jakoś tak jej się smutno zrobiło.
JB zauważył, że coś jest nie tak.
-Ej, Sharon. Nie martw się. Będziemy blisko i znajdziemy ci jakiś fajny film – powiedział wymownie.
Sharon nie zrozumiała o co mu chodzi.
-Okay. Przecież nie jestem małym dzieckiem –odp.
Miała potrzebę, żeby to powiedzieć.
Justin uśmiechnął się czule i ją przytulił.
-Wiem… Moja Sharon – powiedział.
Dziewczyna nie wiedziała jak na to zareagować. Odepchnąć go, czy odwzajemnić uścisk. W końcu nie zrobiła nic.
Gdy Bieber przestał ją przytulać jego twarz znalazła się bardzo blisko jej twarzy. Spojrzał jej w oczy i musnął delikatnie jej policzek.
Wziął ją za rękę.
-Idziemy. Sel, na pewno chcesz iść z nami? – upewnił się Justin.
-Marzę o tym – powiedziała z sarkazmem i zaczęli się zbierać – Tylko pamiętaj, że to JA jestem twoją dziewczyną – powiedziała.
-Jesteś zazdrosna? – spytał rozbawiony.
Selena westchnęła załamana.
-Przecież musimy uda…
-Tak, tak. Wiem, kotku – Justin otworzył drzwi i wziął Sel pod rękę – Może być? – spytał.
-Nie.
-To się cieszę.
Sharon rozbawiona obserwowała cało sytuację.
-Przejdziemy się, co? Mamy blisko – zaproponował.
-A fani? – spytała Sharon.
Justin westchnął.
-No okay… Niby prawie nikt na razie nie wie, że tu jestem, ale fakt. Samochodem będzie bezpieczniej.
Weszli do samochodu. Selena usiadła z przodu, z Justinem, a Sharon z tyłu.
Wyruszyli.
-Tylko nas nie pozabijaj – powiedziała Selena.
-O to się nie martw, Sel – powiedział z diabelskim błyskiem w oku – A właśnie, Sharon… Chcesz iść na horror, czy na kreskówkę? – spytał.
-Chcę na horror, a tak dla twojej wiadomości to ja nie oglądam kres…
-Przecież wiem – uśmiechnął się – Tak się tylko z tobą droczę. To jak? Idziesz z nami na horror?
-Ale twoja mama...
-Przecież wiem, Sharon. Nie dowie się. Jak byłem w twoim wieku i mama nie puszczała mnie na horrory to i tak chodziłem. Czasem nawet z tatą bez wiedzy mamy. Jeśli chcesz to idź z nami. Nie będzie o niczym wiedziała. Chyba, że Selena, albo jakiś wredny paparazzo podkabluje. Jak coś to biorę winę na siebie – mrugnął – Sel, skarbie nie powiesz nic, prawda?
-Nie – odp chłodno.
-No widzisz? To jak?
-Pójdę z wami.
-To super – uśmiechnął się – Usiądę pomiędzy Sel, a tobą i jak będziecie się bały to jestem do usług – pokazał rząd swoich białych zębów.
-Nie świeć tak, bo nas oślepisz – przygasiła go Selena.
-Tobie to chyba nie grozi – odgryzł się.
-Myślisz, że jesteś zabawny?
-Nie – odp poważnie.
-Czuję się dziwnie… - wyznała Sharon.
-Co jest? – spytał troskliwie JB.
-Dziwnie się czuję jak to Selena ci dokucza, a nie ja… Czuję się wtedy taka zbędna… - odp, a Sel wybuchła śmiechem.
Justin spojrzał na Sharon z udawanym wyrzutem.
-No wiesz. Jak ta możesz?
Uśmiechnęła się do niego słodko.
-Patrz na drogę, bo nie dojedziemy w jednym kawałku – upomniała go Selena.
-Chciałam dokładnie to samo powiedzieć! – oburzyła się Sharon.
Sel się uśmiechnęła.
-Jesteś spoko – powiedziała do Sharon.
Justin westchnął teatralnie.
-Ach… Jak wy mnie kochacie.
 

 
-W taki razie owszem, chcę. Chyba, że powiesz coś w stylu ‘to sobie kup’.
Justin uśmiechnął się delikatnie.
-Nie, nie. Zafunduję ci – powiedział – Jaki lubisz smak?
-Każdy – Sharon uśmiechnęła się sprytnie. Pamiętała jak kiedyś JB pytał ją o to samo i celowo nie kupił jej smaku, o który prosiła.
-Czekoladowe, prawda? – Justin uśmiechnął się wesoło, a Sharon zamurowało – No przecież nie mógłbym zapomnieć! Trzeba ci je wreszcie kupić.
Jus i Chris weszli do sklepu, a Sharon zaczekała przed.
-Tadadadam. Lody czekoladowe dla ślicznotki – Bieber uśmiechnął się i podał jej loda wychodząc.
Sharon patrzyła nieufnie to na niego, to na lody.
Justin zaśmiał się przyjaźnie.
-My z Chrisem wzięliśmy waniliowe – uśmiechnął się – No, spróbuj! Ekspedientka nie pozwoliła nam do nich niczego dodać…
Christian wybuchnął śmiechem.
-Teraz to ich na pewno nie zjem – oznajmiła.
-Jak chcesz – wzruszył ramionami JB – Przecież byśmy cię nie otruli, Sharon.
Czy on spojrzał na mnie czule? Nie. Chyba musiało mi się wydawać… - myślała Sharon.
Poczuła się trochę nieswojo.
Z lekkim wahaniem spróbowała loda.
-No, okay. Jeszcze żyję. Możemy iść dalej – oznajmiła.
Przez jakąś godzinę łazili bez celu, po czym wrócili do domu.
-I jak było? Nie pozabijaliście się po drodze? – spytała Pattie od razu na wejściu.
-Matko. Przecież jesteśmy dorośli – powiedział wyniosłym tonem Justin – A tak szczerze to prawie dzięki Sharon straciłem zęba i mało nie dodaliśmy z Chrisem do jej lodów trutki na szczury, ale nic z tego się nie stało i wszyscy żyjemy – odpowiedział już normalny głosem, po czym mama trzepnęła go w tył głowy.
-Justin – upomniała go.
-No co? Żartować nie można? Widzę, że nie dociera do cb, droga matko hasło ‘STOP przemocy nad dziećmi’ – powiedział JB rozmasowując miejsce uderzenia.
Pattie groźnie uniosła brwi.
-No, okay. Już przestaje – uniósł ręce – Kocham cię mamo – pocałował ją w policzek.
-No ja myślę – uśmiechnęła się – Zostawiam was samych.
Justin chciał coś jeszcze dodać, ale powstrzymał się, bo uznał, że z mamą nigdy nic nie wiadomo.
-Coś chciałeś powiedzieć? – spytała uprzejmie Sharon, kiedy Pattie już wyszła.
-Tak. Chciałem spytać, czy nie wzięłaby cię ze sobą – uśmiechnął się wrednie.
-Aaa… Ale bałeś się, że mamusia znowu cię uderzy? – spytała ‘troskliwie’.
-Bo co? To nie ty dostajesz po łbie.
-Bo nie zachowuję się jak idiotka.
-Uważasz, że zachowuję się jak IDIOTKA? – zapytał JB.
Sharon się zaśmiała.
-Dokładnie.

Następnego dnia rano manager Justina zadzwonił do niego oznajmiając mu, że MUSI iść dziś z Seleną na plażę.
-Co? Ale jest u mnie koleżanka. Nie. Nie mam dziewczyny. Przecież bym nie zdradził Sel - zaakcentował przedostatnie słowo – Trochę już nudzi mnie ta zabawa w związek. – słuchał chwilę – Ale ja nie mam co zrobić z Sharon! Przecież samej jej nie zostawię. Nie. Co najwyżej może jechać z nami. Oj, przestań. To mój gość. Nie, Scooter. To nie ja ją zapraszałem! – westchnął – Okay. Ale szybko się z tym uporajmy. Taa… Zaproszę później Selenę do domu… Okay. Pa – zakończył rozmowę.
JB podparł głowę na rękach.
-Co jest? – spytała Sharon wchodząc do jego pokoju.
Podniósł na nią wzrok.
-Ty musisz zawsze wszystko wiedzieć, co? – spytał.
Zauważył, że Sharon jest jeszcze w zwiewnej koszuli nocnej, w której wyglądała mega hot…
-Tak – uśmiechnęła się (zalotnie?).
-No, a więc tak… Pewnie już część wiesz, bo podsłuchiwałaś, a nie ładnie to tak podsłuchiwać ludzi – popatrzył na nią groźnie, ale był rozbawiony – Muszę dziś iść z Seleną na ‘randkę’, na plażę i Scooter nie chce, żebyś szła z nami… - przerwał na chwilę, próbując bezskutecznie sprawić, żeby koszula nocna Sharon stała się całkiem przezroczysta – Mamy iść tylko we dwójkę… A więc zostaniesz chwilę sama. Postaram się wrócić jak najszybciej. Pobawisz się w tym czasie lalkami, czy coś – spojrzała na niego morderczo, a on się zaśmiał – Później będę miał wrócić z Sel do domu i będzie u nas siedziała do… tak gdzieś 200, a potem ją odwiozę. Wtedy też zostaniesz, ale moja mama wróci już od dziadków i nie będziesz sama. Co jeszcze… A. Jak coś jesteś moją daleką kuzynką, okay? – spytał.
Sharon uniosła brwi.
-No, sorry, ale nie może wyglądać, że jestem z dwoma laskami na raz…
-Okay – odp.
-Dzięki – spojrzał jej głęboko w oczy i się uśmiechnął. Sharon chyba pierwszy raz w życiu zobaczyła jego uśmiech w jej stronę, który nie był ani trochę ironiczny.
-Nie ma sprawy – też delikatnie się uśmiechnęła.
Justin jeszcze chwilę się jej czule przyglądał.
-Muszę już iść – westchnął wstając – do zobaczenia. Jakbyś była głodna to w lodówce jest mnóstwo rzeczy. Czuj się jak u siebie w domu – mrugnął – A jakbyś podpaliła dom, czy coś podobnego to w kuchni są zapisane numery alarmowe – popchnęła go lekko, a on się roześmiał – Ale lepiej nie podpalaj domu – uśmiechnął się szczerze.
-Spróbuję – obiecała .
JB złapał za klamkę.
-Poczekaj – poprosiła. Odkręcił się do niej – Chodzisz z Seleną?
Justin zaśmiał się głośno.
-Nie.. Tak.. Nie.. Hmm… Wiesz, co? Sam nie wiem – mówił uśmiechnięty – Jakby to powiedzieć… Taa… Jestem z nią, ale nasz związek jest udawany. Tak to się z nią tylko kumpluję… A co? Zazdrosna jesteś? – zapytał z łobuzerskim uśmiechem.
Bieberowi zdawało się, że przez chwilę się zarumieniła.
-Nie… No co ty! – zapewniła szybko.
-To dobrze… W sumie czy ja wiem, czy dobrze…? A dobra. Nieważne – uśmiechnął się znowu – Do zobaczenia, księżniczko.
Jeszcze na nią spojrzał i wyszedł.
Po chwili wychylił się zza drzwi.
-Tylko zamknij drzwi na klucz, żeby nikt cię nie ukradł – powiedział rozbawiony, a ona trzasnęła drzwiami – Auuu! – dało się słyszeć głos Justina.
Sharon się roześmiała.
Przekręciła klucz w zamku i usiadła na kanapie.
Ale Justin jest teraz dojrzały… - pomyślała.
Przypomniała sobie jak rozmawiał ze Scooterem przez telefon… I jaki jest troskliwy… To fakt, że się nadal kłócą, ale ich kłótnie nie wyglądają już jak kiedyś. Większość z nich nawet bawiła Sharon. Przebiegają już na całkiem innej zasadzie… Może nawet można by niektóre nazwać flitem…? – zastanawiała się, ale szybko odrzuciła od siebie tę myśl. Justin przecież traktuje ją jak dziecko. Niby żartował z tymi lalkami i wgl, ale przecież jest od niego o 3 lata młodsza. Nie może równać się z taką Seleną, która jest od niej o 5 lat starsza… Ale jednak Bieber czuł się jakby trochę zawiedziony jak powiedziała, że nie jest zazdrosna… Sama nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Wiedziała tylko jedno. Justin był niesamowity.
Wzdrygnęła się. Jak ona wgl może tak o nim myśleć???
Westchnęła głęboko.
Teraz już nic, kompletnie nic nie wiedziała.
Poszła się przebrać i usiadła przed telewizorem.
„Justin Bieber wczo…” przełączyła kanał „Nastoletni Jus..” przełączyła „Baby, baby, baby” zmieniła kanał „Tokio Hotel wyrusza w tra…”
Wyłączyła zrezygnowana telewizor.
-To już naprawdę w TV nie leci nic normalnego?! – powiedziała do siebie i się zaśmiała.
W gruncie rzeczy była dumna z Justina, że tyle się o nim mówi.
Po niecałych dwóch godzinach ktoś zapukał do drzwi. Sharon zwlokła się z kanapy i otworzyła. Za drzwiami stał Justin z Seleną za rękę.
-Co tak długo? Ile można otwierać drzwi? – marudził JB.
-Długo widocznie. Jak coś ci nie pasuje to następnym razem sam sobie będziesz otwierał – odgryzła się.
Wywrócił oczami.
Kiedy tylko weszli do środka Sel wyrwała rękę z uścisku Justina, a on posłał jej nieprzyjemne spojrzenie.
-Sharon, to jest Selena. Selena, to jest Sharon – JB przedstawił je sobie.
-Jesteś jego kuzynką? – Sel zwróciła się do Sharon.
-Nie – odp szybko Justin. Sharon spojrzała na niego zdziwiona, a on się do niej uśmiechnął – To jest moja koleżanka z dzieciństwa. Nasze mamy się przyjaźnią i moja mama ją zaprosiła.
-Aaa – odp. Sel – A teraz pogadajmy o ‘nas’, Justin…
-A co? Już mnie nie kochasz? – spytał udając przestraszonego.
Selena spojrzała na niego z politowaniem.
-Nie kocham cię, ale nie o tym chcę gadać. Mogłabyś wyjść? – spojrzała na Sharon.
Sharon zamierzała wstać, ale Justin złapał ją za rękę.
-Ona nigdzie nie idzie. Straciłem przez ciebie, kotku ponad godzinę, a Sharon musiała się tu sama nudzić. Jest moim gościem i nie pozwolę jej tak traktować, a przynajmniej w MOIM domu. Zostaje z nami, czy ci się to podoba, czy nie – powiedział stanowczo Justin, a w jego oczach błyskały niebezpieczne iskierki.
-Na pewno chcesz, żeby słyszała WSZYSTKO co ci teraz powiem?? – zapytała Selena niemiłym tonem.
Bieber chwilę się zawahał, ale zaraz roześmiał.
-Ona i tak by podsłuchiwała – spojrzał rozbawiony na Sharon – Zostaje.
-Jak chcesz – odp Selena – No to tak… Jesteś głupim, podłym, zakochanym w sobie dzieciakiem, który myśli, że mu wszystko wolno!
Justin podparł głowę na ręcę.
-No i…? – spytał spokojnym tonem.
Sel zamurowało.
-No i? No i?! Justin! Ja nie pozwalam ci na to, żebyś przy każdej, wolnej okazji łapał mnie za tyłek! – JB się zaśmiał – Co cię tak bawi?!
-Nic - uśmiechnął się słodko – Okay. Nie będę. Tylko o to ci chodzi?? Trzeba było wcześniej mówić. Nie robiłbym tego, ale chciałem cię trochę powkurzać – mrugnął.
Selena westchnęła.
-Chcesz coś do picia, Sel? – spytał uprzejmie Justin – Chyba wrzeszczenie na mnie nie za dobrze ci robi, bo teraz brzmisz jak piłowanie metalu...
Selena uderzyła go w twarz.
-Ku**a! Hamuj się dziewczyno! – Bieber był ostro wkurzony.
-Ty mówisz, że ja brzmię okropnie?! To posłuchaj siebie! Twój głos jest 500 razy gorszy! Ty wgl z siebie żadnego dźwięku nie wydobywasz tylko chrypisz jak stary dziadek!
-To się nazywa mutacja – uśmiechnął się słodko.
Sel chciała uderzyć go jeszcze raz, ale Justin złapał ją mocno za rękę. Spojrzał w oczy.
-Przestań – rozkazał i ją puścił – No to jak? Chcesz coś do picia?
 

 
Justin z Chrisem siedzieli w pokoju JB. Bieber rozmyślał nad swoim strasznym losem i nad tym, że Sharon rozwali mu życie albo nos, a Chris zastanawiał się jak ona teraz wygląda.
Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi.

- Niee… - jęknął Justin i powlókł się otworzyć.

- Cześć – powiedział chłodno do postaci stojącej w drzwiach. Zawahał się. Czy to była Sharon? Ta Sharon, którą znał? Dziewczyna była śliczną blondynką. Miała ciemne oczy i nareszcie była od niego niższa. Kiedyś zawsze byli równego wzrostu.

- Hej – odpowiedziała zakładając kosmyk włosów za ucho. JB ledwo powstrzymał się przed zagryzieniem wargi. Musiał przecież pamiętać, że to wróg. Chwilę na siebie patrzyli.

- Wejdziesz, czy zmieniłaś zdanie i wolisz wrócić do domu? – zapytał niegrzecznie.

Wywróciła oczami, a jej twarz przybrała znany Justinowi wyraz.

- Dla twojej informacji nie przyjechałam tu, bo chciałam tylko, bo musiałam, ponieważ nasze mamy ubzdurały sobie, że marzymy o spotkaniu! No wpuścisz mnie wreszcie?! – krzyknęła.

- Ok – odsunął się jej z drogi.

- Dzień dobry – powiedziała miło gdy zobaczyła Pattie.

- Oo.. Sharon Jak ty urosłaś. Wyglądasz już jak kobieta – zadumała się mama Biebera.

Sharon lekko się zarumieniła.

Justin był zszokowany. SHARON się rumieni?! Miał ochotę ją pogrążyć.

- No tak, tak… Jak prawdziwa kobieta – udawał wysoki głos mamy. Spojrzał na jej biust – No i cycuszki jej już urosły.

Sharon przestała się rumienić. Zacisnęła usta i ledwo powstrzymała się przed rzuceniem się na Justina.

- Auu… - jęknął JB dostając solidnego policzka od mamy – No co?

- Nie zachowuj się jak dziecko, Justin! Pokaż jej gdzie będzie spała, a później pójdziecie do twojego pokoju. Pogadacie sobie… I weź od niej walizkę! – upomniała Pattie.

Bieber wyrwał Sharon torbę i poszedł przodem.

- Tu jest twój pokój – pokazał – za blisko mojego – mruknął pod nosem.

- Słyszałam – powiedziała.

- To dobrze – uśmiechnął się wrednie.

Justin przez chwilę miał lekkie wyrzuty sumienia… Po chwili przypomniał sobie jak Sharon podbiła mu oko. Przeszło mu.

- Przykro mi – powiedziała słodko, a Justin się skrzywił. Nienawidził kiedy tak mówiła i ona dobrze o tym wiedziała.

Uśmiechnął się cierpko.

- Chodź. Idziemy do mnie – rozkazał.

Podniosła brew.

- A muszę? – spytała.

- Taa… Też mi przykro – odgryzł się.

Gdy weszli do pokoju czekał na nich Christian.

- Yo! – przywitał Sharon.

- Cześć – odpowiedziała bez wyrazu.

- No to może pogadamy o cycusz…

Sharon z całej siły uderzyła go w rękę.

- Au? K***a, przestań, bo ci oddam! – zagroził JB.

Chris był w szoku. Justin jeszcze nigdy nie odnosił się tak do dziewczyny. Dzisiaj miał naprawdę paskudny humor.

- Już się boję – zaśmiała się, ale stała się jakby mniej pewna siebie.

Bieber westchnął.

- No to o czym chcesz gadać? – zapytał.

- Gadać? Z tobą? A to jest możliwe, żebyś nie obrażał mnie przy co drugim słowie?! – spytała wściekła.

- Nie – stwierdził uprzejmie JB.

- W takim razie nie mamy o czym rozmawiać – uśmiechnęła się zniewalająco.

Justin stwierdził przerażony, że Sharon naprawdę mu się podoba. Chwilę patrzyli sobie w oczy, czekając kto pierwszy opuści wzrok. Zawsze tak kiedyś robili podczas kłótni, ale teraz JB czuł coś całkiem innego. Nie wytrzymał. Spuścił wzrok. Czuł, że jeśli popatrzyłby jeszcze chwilę, pocałowałby ją.

- Ha! – na jej ustach ukazał się zwycięski uśmiech.

Justin ledwo powstrzymał się przed dotknięciem jej. Tak chciał ją chociaż dotknąć… Otrząsnął się.

- Może pójdziemy na spacer, co? – zwrócił się do Chrisa.

- Pewnie – zgodził się Christian.

- Halo! A co ze mną? – spytała z wyrzutem Sharon.

Bieber spojrzał na nią z góry.

- Och… Ty… Zapomniałem o tobie, księżniczko. Możesz iść z nami.

- Hahaha – zaśmiała się z sarkazmem – dziękuję za pozwolenie, wasza wysokość – ukłoniła się, a Justin gdy była schylona dyskretnie zajrzał jej pod bluzkę. Chris spojrzał na niego z udawaną dezaprobatą, a JB posłał mu łobuzerski uśmiech.

- Na co tu jeszcze czekacie, chłopcy? – zapytała z sarkastycznym uśmieszkiem, zalotnie (jak stwierdził Justin) opierając się o framugę drzwi.

- Czekamy czy się jeszcze nie rozmyślisz – odpowiedział Bieber i uśmiechnął się przesłodko.

- Daremne wasze nadzieje – mrugnęła przekornie.

Justin westchnął głęboko udając załamanie.

- No to trudno… Damy przodem – powiedział JB.

Sharon spojrzała na niego z powątpiewaniem i wyszła z gracją z pokoju.

Justin zagryzł wargi, a Chris poklepał go po ramieniu.

Wyszli przed dom.

- Gdzie idziemy? – spytała Sharon.

- To my tu jesteśmy od zadawania pytań, księżniczko. Wzięliśmy cię z łaski – oznajmił Bieber.

- Ta, jasne – zaśmiała się dźwięcznie, a Justinowi serce zaczęło szybciej bić. Stanęła bardzo blisko niego i pogładziła go kciukiem po policzku wiedząc, że on tego nienawidzi – A zdawało mi się, że widzę jak się ślinisz na mój biust i, że wprost marzysz o tym, żebym z wami poszła, kotku – spojrzała mu głęboko w oczy i odkręciła się na pięcie.

Biebera zamurowało, a Christian wybuchnął śmiechem.

- Co tak stoicie? – pośpieszyła ich Sharon.

- Już lecimy – powiedział Justin piskliwym głosem i udawał, że lata.

Sharon wywróciła oczami.

- To powiecie mi gdzie idziemy? – spytała zniecierpliwiona.

- Nie. – odpowiedział JB.

- Ale czemu? – pytała.

- Bo to tajemnica – powiedział tajemniczo.

- Taa…

Justin wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.

Sharon uniosła brwi i wzniosła oczy ku niebu.

- Jesteście niemożliwi – stwierdziła.

- To cali my – odpowiedział Chris i obaj się zaśmiali.

- Wy coś przede mną ukrywacie... O co chodzi??

- Oj, ciekawość to pierwszy stopień do piekła, księżniczko – mrugnął Justin.

Sharon westchnęła zrezygnowana.

- Chcesz loda? – spytał JB Sharon kiedy już przechodzili obok sklepu.

Dziewczyna spojrzała na niego dziwnie

- Yyy... Znaczy bez skojarzeń... To nie miało tak zabrzmieć! xD O czym ty myślisz Sharon! - wyszczerzył się Justin.
  • awatar Folari: Fajne w sumie. :) Nie rób jednak tych przerw, lepiej żeby było normalnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
- Justin! Jutro przyjeżdża do nas Sharon. Córka mojej przyjaciółki – oznajmiła Pattie.
- Co?! Sharon?! Tylko nie to… A co jak znowu podbije mi oko?! A poza tym to miał być odpoczynek, a nie walka o przetrwanie… - mówił JB.
Patttie się roześmiała.
- Przecież to było dawno. Nie widzieliście się od jakichś 5 lat. Tak jak ty Sharon już wydoroślała i na pewno nie będziecie się kłócić. Ty masz 16, ona 13.
- Prawie 17… Co?! Ona jest ode mnie o 3 lata młodsza?? Matko… A lała jak równa mi. I gdzie tu jest sprawiedliwość?! – marudził Justin.
- Oj, przestań. Mówię ci. Będzie fajnie. Poznasz ją z kumplami i…
- Taa. Jeszcze czego? Chrisa zna… To miały być wakacje, mamo! Taki odpoczynek ,wiesz? Z Christianem, Caity, Chazem i Rayanem. Ostatnio nie miałem dla nich w ogóle czasu. A z nią? Ciągle będę musiał się nią zajmować…
- A więc postanowione – zakończyła Pattie.
- Nie… - jęknął załamany Bieber.


- Mówisz, że Sharon przyjeżdża? – zapytał ożywiony Christian idąc z Justinem do sklepu.
- Taa… Nie ekscytuj się, błagam, bo mam ochotę przywalić ci w ryj – powiedział JB.
- Nie bądź taki zły – zaśmiał się Chris – przynajmniej nie będziesz potrzebował ochroniarza.
- Pewnie, że będę! Ktoś będzie przecież musiał mnie przed nią bronić bronić! – zaprzeczył Bieber.
- Nie przesadzaj – powiedział Christian – To jest dziewczyna i to o 3 lata od ciebie młodsza.
Justin nim potrząsnął.
- Czy ty człowieku już kompletnie nie pamiętasz SHARON?! Wilkołaka, mistrza karate, wysysacza krwi, zombi…
- Jus! – przerwał mu Chris – Ja nic do niej nie mam.
- Taa… Dzięki za pocieszenie – burknął JB.
- A może ona jest twoją fanką, co? – powiedział Christian – Może jest belieberką.
Justin uśmiechnął się ironicznie.
- ONA? Czy ty się słyszysz?!
 

 
Mika weszła o 170 na skype. Ola już była dostępna.Łączenie z Ola.
-No heej !
-Siemanko!
-Ej ! Weś nie mogę przestać myśleć o Bartku.
-A w ogóle z nim rozmawiałaś na lekcji?
-Tak.
-A o czym?
-Opowiadaliśmy o sobie. To znaczy eh .. Graliśmy w pytania.
-Ooo. Jakie były ?
-Dał mi pytanie czy mam kogoś na oku ? Ja odpowiedziałam ,że może.Potem zadał mi pytanie: czy chciałabym mieć chłopaka? Powiedziałam ,że tak tylko nie znalazłąm do tej pory kogoś kto by się nadawał. Ale dziś poznałam na nowo. Bartek uśmiechnął się no i właśnie zabrzmiał dźwonek...
-Hmm... Szkoda może coś jeszcze by było, ej ale jeszcze coś z tego może wyjsć. Przeciesz teraz na okrągło będziesz z nim siedzieć.
-Kurde ! No przecież ! Dobrze ,że mam taką przyjaciólkę jak ty. A ty jak ?
-No dobrze. Powiedział tylko, że cieszy się ,że ze mną siedzi. A po chwili się szeroko uśmiechnął.
-Uuuu... coś się szykuje.
-Jak na razie to nie, lecz u ciebie och nie długo będziesz zajęta.
-Kurde ! Mama mnie woła. Muszę iść na kolacje.
-Wielka szkoda. To do jutra w takim razie , a i pamiętaj o 7:30 przed moim domem.
-Ok , papa.
Mika weszła na facebook ' a. Zaraz pojawiło się ziolone kułeczko koło Pawła. Mika chciała napisać do niego lecz bała się. Zamiast napisać do niego on napisał do niej.

Rozmowa na Facebook ' u.

Paweł:
Cześć Mika! Co tam?

Mika:
Heej ! Eh.. spoko. A co tam ?

Paweł:
Też spoko. Chcesz w ogóle pisać czy nie za bardzo?

Mika:
Tobie nie odmówię.

Paweł:
Wiesz co ? Znamy się tak długo a ja nie wiedziałem ,że jesteś taka fajna.

Mika:
Tak to prawda ,że znamy się tak długo. Nie miał nikt z nas odwagi ,żeby do siebie napisać. Ale cóż teraz ty miałeś.

Paweł:
Od dawna chciałem do ciebie zagadać ,lecz nie wiedziałem czy nie będę ci przeszkadzał.

Mika:
Ty mi przeszkadzał ? No coś ty ! Ty nigdy nie przeszkadzasz.

Paweł:
No wiesz piątek pojutrze może zechciałabyś pójść ze mną do kina a wieczorem na imprezę?

Mika:
Pewnie.

Paweł:
To super ! Już muszę kończyć bo jest u mnie Bartek i idziemy się teraz przejść. No to spotykamy się jutro rano na matematyce. Narka

Mika:
Narka

Mika poszła się ogarnąć i poszła spać raczej próbowała. Nie mogła zasnąć bo cały czas myślała o nim. Gdy rano się obudziła poszła się umyć i ubierać taki jej codzienny rytułał. Przyszła po nią Ola i ruszyły w stronę szkoły. Po drodzę Mika opowiedziała o rozmowie z Pawłem. Doszły już do bramy a w ich stronę ruszył Paweł z Bartkiem i Kacprem.
-Cześć dziewczyny ! Mamy do was pytanko.
-Hej! Jakie?
-No bo chodzi o to ....

__________________________________________________


Proszę o komentarze.
  • awatar Rosaliie: Bardzzoo fajne ;) czekam na dalszą część^^ Zapraszam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
-No nareszcie ! Ola myslałam ,że się nigdy nie spóźniasz.
-Oj to mój pierwszy raz.. idziemy do tej szkoły czy nie?
-No dobra
Gdy dzieczyny doszły pod szkołę Mika zauważyła Pawła rozmawiającego z Bartkiem i Kacprem ( koledzy z klasy ).Mika była bardzo zauroczona w Pawle. Co prawda poznali się w pierwszej klasie szkoły podstawowej. gdy byli mali rozmawiali gdy pani przydzielała ich w grupy lecz teraz to oni ze sobą ot tak nie rozmawiają. Chociaż nie raz Paweł powie jej *Cześc* , ale to nie jest rozmowa. Lekcja biologi, polskiego i matematyki zeszła szybko tylko, że nadeszła lekcja chemii. Lekcja była głośna ponieważ prawie wszyscy rozmawiali. W pewnej chwili pani krzyknęła:
-Cisza ! Tak byc nie może !
W klasie zrobiła sie cisza. Wszyscy spoglądali na panią Stokrotkę.
-Wy tak ! To ja tak !
Zaczeła nas przesadzac.
-Kacper usiądziesz z Laurą, Bartek z Olą, Paweł z Miką...
Pierwsze co powiedziała Laura to było *Że co? * w zasadzie to Ola i Mika były także zdziwione. Najgorsze co mogła doda nauczycielka to jest to :
-jako wasza wychowawczyni nie pozwolę na to ,żebyście tak rozmawiali.. siedzicie tak na wszystkich lekcjach!
W tłumie uczniów słyszano *O ja...* , *Nie no super! *. Gdy Mika przesiadła się do Pawła. On się szeroko uśmiechnął. Ale czy to był szczery uśmiech? Czy może wymuszony?
-wiesz co mam nadzieję ,że będzie się nam razem dobrze siedziało na lekcjach. -powiedział po czym zaczął się uśmiechac.
-też mam taką nadzieję -odparła Mika
Nagle rozbrzmiał dzwonek. Mika od razu szła w stronę Oli która zaczęła się do niej uśmiechac.
-No i jak siedziało się z Pawłem ?
-Noo powiem ci ,że siedziało się wspaniale ! A jak z Bartkiem?
-Och ! Nie wiedziałam ,że on jest taki fajny.
Reszta lekcji to były dwa w-f ' y. w szatni Laura dogryzywała Mice i Oli.
-I co zadowolona jesteś szmato ! On i tak nie zakocha się w takiej dziewczynie jak ty! zobacz jak ty wyglądasz!
Mika się bardzo wkurzyła i chciała jej wygarnąc.
-Laura! Może i nie jestem popularna, ale uwież nie chcę taka byc. Popularnośc niszczy człowieka.
-Ta jasne! Wiesz co ciebie nawet nie stac na wizyte u kosmetyczki.
-No tak zrobili co mogli...
Nagle inne dziewczyny zaczęły się śmiac, a Laura zaczerwieniła się i poszła do łazienki. Zajęcia przebiegły szybko i bez docisków Laury. Droga do domu ubiegła szybko ponieważ całą drogę dziewczyny (Mika i Ola) rozmawiały o Pawle i Bartku.
-Ola wejdź na skype tak o 170 wtedy sobie trochę pogadamy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Przez lata poznajesz tysiące osób, aż pewnego dnia spotykasz kogoś, kto zmienia twoje życie. Na zawsze. Tak było z Miką. Tylko ,że ona cały czas czuła się jak brzydkie kacząto, lecz miała jedna przyjaciółkę Ole. Poznały się w przeczkolu i ta przyjaźń trwa do dziś. Dziś są w 3 klasie gimnazjum. Ich przyjaźni nic nie złamie, są jak dwie papóżki. W szkole szło im dobrze , chociasz co innego z koleżankami. Była pewna grupka tak zwanych popularnych. To była Laura ich tak zwana szefowa. Raczej wiecie co mam na myśli. Zawsze koło jej biegały dwie dziewczyny Ewelina i Natalia. Jak w każdej klasie byli ładni chłopacy. Ale jak zasze musi by coś. Mika od pierwszej klasy kochała się w Pawle. Był on wysportowany, wysoki, był typem bardziej niegrzecznego chłopca. Tylko,że był haczyk, Paweł był zaliczny też do grupy polularnych ponieważ grał w piłkę nożną no po prostu był popularny. Laura chciała zdobyc Pawła lecz on nie zwracał na nią uwagi. Według jego to ona była zwykłą głupią brunetką. Laura nie lubiła Miki i Oli , zawsze je upokażała. Lecz ona też nie raz miała małe wpadki.
Czy Mice uda się zadagac do Pawła?
Czy Laura zniszczy całkowicie Mike?
Czy dwie przyjaciółki staną się bardziej znane w swojej szkole?
 

 
  • awatar Gość: https://www.facebook.com/pages/%C5%BByj%C4%99-w%C5%9Br%C3%B3d-debili-/240670896065313 polubisz?;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
  • awatar Gość: Your photos look great !!! my website - http://journal-cinema.org/
  • awatar true about love: mega <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Regebox.♥: Proszę zagłosuj na mnie ,to już ostatni etap ,wszystkie osoby ,które pomogły będą miały *reklamę na blogu* Mój numer to *1* :3 oliviaczek.pinger.pl/m/17700203 Z góry dzięki ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›